Kopnięcia w Wing Tsunie wydają się bardzo ważne, przynajmniej z mojego ,dość laickiego punktu widzenia. Nie wyprowadza się ich w sposób efektowny i wręcz akrobatyczny - tutaj chodzi o siłę i precyzję. Cios zadaje pięta, nie palce, które można łatwo połamać. Noga powinna trafić przeciwnika w brzuch, może i wyżej, jednak zbyt wysokie podniesienie nogi może odsłonić czułe miejsca kopiącego. Kopnięcie wyprowadzane jest zgodnie z tradycją Wing Tsun w linii centralnej. Noga nie punktuje przeciwnika, nie wraca do swojej pierwotnej pozycji. Przeciwnie - to kopiący podąża za nogą kontynuując zasadę full-contact, która tak często jest podkreślana przez nauczycieli Wing Tsun. Trenować kopnięcia można wszędzie. Nadają się do tego drzewa, takie jak to na obrazku. Wystarczająco obumarłe by nie budzić wrogich uczuć w obrońcach natury, kiedy będziemy je maltretować. Wystarczająco twarde by oprzeć się głuchym uderzeniom pięty, która systematycznie uderzając mogłaby strącić z drzewa wszystkie liście.
Wyćwiczyć kopnięcia można na różne sposoby. Sihing Marcin godzinami maltretuje niewielkie drzewo na podwórku, przed którym położył płytki chodnikowe dla utwardzenia pozycji stóp. Trening kopnięć w ochraniaczach jest pewnie równie skuteczny ale wymaga większej kontroli uderzeń.
Dobrze było by ćwiczyć częściej kopnięcia.

No comments:
Post a Comment